logowanie | rejestracja

Polecamy: „Ogień w moim sercu” J.Hartl

Polecamy: „Ogień w moim sercu” J.Hartl

Serdecznie polecamy książę „Ogień w moim sercu” Johannesa Hartla. 7c-ogien-w-moim-sercu-zdumie
Poniżej recenzja i świadectwo Miłosza ze spotkania z autorem.
Książę można nabyć np tu: KLIK 

Johannes Hartl – Lider i założyciel Domu Modlitwy w Augsburgu, w którym modlitwa toczy się nieprzerwanie dniem i nocą – 24 godziny na dobę.
Johannes jest autorem książek i skryptów, liderem uwielbienia i autorem pieśni. Jest także doktorem Teologii Katolickiej.
Przed założeniem Domu Modlitwy, studiował germanistykę i filozofię a także pracował wiele lat w strukturach Odnowy Charyzmatycznej. Jest świetnym i rozchwytywanym w całej Europie mówcą! Mężem Jutty i ojcem 4 dzieci.

Johannesa spotkałem po raz pierwszy na konferencji „Serce Dawida” w Warszawie, w październiku 2017 roku. Nie miałem pojęcia kim jest ten człowiek. Kiedy go przedstawiono i powiedziano, że jest Niemcem, westchnąłem w duchu – żeby tylko nie mówił po niemiecku. Mówił w języku angielskim i od pierwszych słów zdobył moje serce. Słuchało go 2,5 tys. osób, dobrze że światło w hali Expo było przygaszone ponieważ większość z nas ukradkiem ocierała łzy. Jego nauczanie były proste, posługiwał się obrazami oraz historiami, które bardzo dobrze znałem, ale w jego posłudze było COŚ więcej. Kiedy zakończył wykład, Krzysiek odwrócił się do mnie i oznajmił: ta konferencja była do mnie, a ja do Krzysztofa: nie Krzyśku, ona była do mnie. Przypuszczam że większość słuchaczy miała podobne odczucia. Konferencja była przesiąknięta duchem proroczym, były to słowa poznania. Skąd on TO ma? W czym tkwi tajemnica jego służby? Zadawałem sobie wciąż pytanie. Teraz wiem, a książka jego autorstwa wam to przybliży.

Johannes prowadzi w Augsburgu Dom Modlitwy 24/7, tzn., że modlitwa uwielbienia i wstawiennictwa trwa non stop, dzień i noc, bez ustanku (jak w niebie). Bóg naprawdę odpowiada na takie wołanie i Jego działanie staje się realne. Moim marzeniem jest, aby taka służba powstała w naszej wspólnocie (np. „Diakonia 24/7 „- zostały już poczynione pierwsze kroki). Coś mi się wydaje, że Johannes nas kiedyś odwiedzi.

PS

Zaraz po konferencji „Serce Dawida napisałem do Johannesa maila, w którym dzieliłem się owocami jego posługi. Jest to bardzo osobiste świadectwo, aby Was jeszcze bardziej zachęcić do lektury, postanowiłem je udostępnić.  Poniżej zamieszczam link do fragmentu pamiętnego wykładu: https://www.facebook.com/waw24/videos/10154748055697471/ oraz mój list:

Drogi Johannes

Uczestniczyłem w październiku w konferencji „Serce Dawida” w Warszawie. Wysłuchałem twojego wykładu o Rockim vel Szymonie. W momencie, kiedy narysowałeś wyrastającą z pękającej głowy Rockiego roślinkę, powiedziałem, prawdziwie Bóg jest na tym miejscu. Co prawda nie padłem na twarz :-) , ale popłynęły łzy wdzięczności. Dwadzieścia osiem lat temu zostałem ochrzczony w Duchu Świętym, było to bardzo mocne spotkanie z Panem. Doświadczyłem wtedy wyzwolenia z wielu rzeczy. Jedną rzecz, jeden problem, jedną słabość – Pan zostawił . Nie mogłem zrozumieć dlaczego. Jak byłem młodszy, to do pewnego stopnia radziłem sobie z tym problemem, ale odzywał się coraz wyraźniej. Sprowadzał mnie na podłogę, był przyczyną upadków, silnych oskarżeń, chęci wycofania się ze służby dla Pana. Wraz z biegiem lat problem narastał, aż znalazłem się w sytuacji, kiedy postanowiłem, że wycofam się z aktywnej służby dla Pana. Postanowiłem jednak prosić grupę chrześcijan (spoza mojej wspólnoty) o modlitwę wstawienniczą z nałożeniem rąk. Powiedziałem im o moim duchowym problemie a oni wstawiali się za mną. Na następny dzień problem znowu dał o sobie znać, znowu byłem przegrany. Jednak podczas tej modlitwy wstawienniczej wydarzyło się coś ciekawego. Osoba, która się nade mną modliła otrzymała obraz, który dotyczył mojej sytuacji duchowej. Opisała go w ten sposób: widziała skałę z której zaczyna wyrastać kwiat. Nie rozumiałem dokładnie sensu tej wizji, ale kiedy narysowałeś roślinkę wyrastającą z głowy Rockiego już wiedziałem. Chcę oddać Panu chwałę, a tobie podziękować za służbę.

Miłosz Śliwiński