logowanie | rejestracja

Świadectwa ludzi które słyszałem kruszyły moje serce, więc zapisałem się z żoną na seminarium… (Grzegorz)

Świadectwa ludzi które słyszałem kruszyły moje serce, więc zapisałem się z żoną na seminarium… (Grzegorz)

Mam kochaną żonę i czwórkę dzieci w wieku 18 – 27 lat (jeden syn i trójka dziewcząt). Jako młody człowiek byłem osobą, która zadawała sobie często pytanie, po co ja żyję na tym świecie. Nosiłem w sercu pustkę, którą starałem się zapełnić różnymi zainteresowaniami takimi jak gitara, żeglarstwo, fotografia… Ale te zajęcia nie zapełniały we mnie pustki, więc pogodziłem się z myślą, że życie musi tak wyglądać: szare, trudne i brutalne.

Zostałem wychowany przez moich rodziców w duchu katolickim, ale moja wiara była płytka, chodziłem do kościoła co niedzielę, ale bardziej z poczucia obowiązku niż z przekonania. W wieku 23 lat poznałem moją obecną żonę a trzy lata później pobraliśmy się. W tym czasie mój szwagier, który był świeżo „po nawróceniu” często nas odwiedzał i próbował ewangelizować. Mówił nam o Jezusie, o wspólnocie o spotkaniach modlitewnych, ale my z żoną nie chcieliśmy go słuchać i uważaliśmy, że nam wystarczy tradycyjna wiara. Pamiętam, że próbowałem wtedy żyć bez grzechu, ale nie udawało mi się i po kolejnych upadkach stwierdziłem, że jestem za słaby i nie dam rady. W końcu zapragnąłem pójść na takie spotkanie, o jakim mówił szwagier. Poszedłem i na początku tylko się przyglądałem. Spodobało mi się, zachwycała mnie serdeczność ludzi, których tam spotkałem, podobała mi się Msza Święta nieco inna niż w naszej parafii (pieśni wspólnotowe, ręce wniesione do góry, klaskanie w rytm pieśni) i zacząłem chodzić na spotkania regularnie. Dowiedziałem się, że Jezus mnie osobiście zna i kocha, świadectwa ludzi które słyszałem kruszyły moje serce. Zapisałem się z żoną na Seminarium odnowy w Duchu Świętym, tam na modlitwach wstawienniczych powierzyłem swoje życie Panu Jezusowi. Pamiętam że wtedy na modlitwie czułem bliską obecność Pana Boga (podczas mojej pierwszej Komunii Świętej też miałem podobne przeżycie obecności Bożej) i radość która wypełnia moje serce oraz modlitwę językami, która popłynęła z moich ust. Pan Bóg przemienił moje serce, wypełnił pustkę, która w nim była. Odkryłem na nowo Mszę Świętą, w której teraz uczestnicząc czuję radość i z której czerpię wiele łask Bożych. Moje  życie powoli zaczęło się zmieniać. Zacząłem prostować swoje „ścieżki i doliny”. To nie znaczy, że problemy się nagle skoń czyły. Ale zacząłem rozwiązywać problemy powierzając je Panu Bogu. Modlitwa stała się stałą częścią mojego dnia. Pan przeprowadził mnie przez wiele trudności i zawsze kiedy go proszę o pomoc wysłuchuje mnie i pociesza dając swoje Słowo, zabiera lęk i napełnia moje serce pokojem . Poza tym mam teraz wielką rodzinę braci i sióstr ze wspólnoty, na których mogę liczyć, a kiedy mam problemy wiem, że modlą się za mnie.

~Grzegorz